4 lipca 2015

Króciutka relacja z wypadu nad Wisłę:)






Wróciliśmy po kilku godzinach harców i zabaw w wodzie.
Tym razem obyło się bez strat materialnych, za to straciłam psa!
Taaa... Mój pies po raz pierwszy w życiu od 5 godzin odsypia wodowanie! Padł jak tylko wsiedliśmy do auta. A w domu ruszał się, tylko zmieniając pozycję do spania. Oprócz tego olał żarcie, a gdy ostentacyjnie hałasowałam chipsami, przewrócił się na drugi bok. (Normalnie chipsy to jego absolutny must have, siedzę a może mi coś spadnie :D )
Przy okazji szarpak z Maxi Zoo Polska​,o który pisałam na blogu przy poście o paczce z tegoż sklepu sprawdził się dziś ZNAKOMICIE! Nie tonie, genialnie łapie się w pysku podczas pływania i schnie bardzo szybko!
Okej koniec reklamy.
 Chciałam napisać co jeszcze mnie spotkało. Otóż wyobraźcie sobie, że ucząc Te skakania do wody podeszło do mnie dwóch młodych chłopców, na oko jakieś 9-12lat. Oczami wyobraźni już widziałam te oślizgłe ręce, targające mego psa ku jego uciesze, a tu chłopcy podeszli (za nimi w tle błąkał się tata) i uwaga! ZAPYTALI!!! "Dzień dobry, czy możemy pogłaskać pani pieska?"
WOW, szacun rodzicom, za dobre wychowanie, którego ostatnimi czasy tak brakuje wśród dzieci ( i niestety dorosłych) .
Bo żeby nie było tak kolorowo to pan z małym 4letnim dzieckiem podlazł do nas i bez ceregieli zaczął tarmosić mojego piesa, nie zapytując uprzednio czy wolno... Bardzooo dobry przykład daje dziecku nie ma co...
Tak jak pisałam na początku strat materialnych nie ma, ale na zdrowiu by się coś znalazło.
Te ma na krtani kleszcza, musiał się wbić bardzo szybko bo na 100000% przed wyjazdem go nie było, a zauważyłam po jakieś godzinie przebywania nad Wisłą. Żeby nie było za wesoło, rozdrapał go więc nie wiem ile go tam zostało. Rano w świetle dziennym muszę to przejrzeć. No i dodam jeszcze do tego siebie - przewiało mi ucho oraz spaliłam się tak bardzo, że nie mogę oprzeć pleców a przesunięcie tyłkiem kończy się ku*%*#( i innymi wyrazami w podobnym stylu.
Okej, kończę bo rozpisałam się strasznie :D
Na koniec pochwalę się jeszcze, że jutro jedziemy do Czech, nad jezioro Terlicko :-) Żadna to dla nas nowość, każdego roku jeździmy tam śmigać na deskach windsurfingowych oraz nartach wodnych, ale Te jeszcze tam nie był, dlatego jestem podekscytowana. Ciekawe czy będzie umiał ustać na desce! :D
Dobranoc! 





ukradłem parówki! :)

9 komentarze:

  1. O tak, pogoda idealna na wodne szaleństwa. My chodzimy nad jezioro raz, czasami dwa razy dziennie żeby jakoś przeżyć :D.
    Ja też jestem zdziwiona, kiedy jakieś dziecko pyta o możliwość pogłaskania psa. Większość leci z łapami bez pytania..

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę wyjazdu do Czech!
    Pogoda jest wspaniała!
    My wodowanie zaczniemy po moim powrocie z Bułgarii! :)

    Pozdrawiamy,
    Monia i Roxi,
    http://psie-perypetie.blogspot.com/ :).

    OdpowiedzUsuń
  3. W taką pogodę to tylko nad wodę ;) Super sprawa z tym wyjazdem do Czech, zazdrościmy!

    Pozdrawiamy
    http://plutoifigaro.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczny ten Twój piesek :) Tak... niektórzy rodzice nie umieją wychować swoich dzieci. Dobrze, że wbił mu się tylko jeden kleszcz bo np. moja kotka przynosi ich miliony. Życzę miłego pobytu w Czechach :)
    http://myenchantix.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Miłego wyjazdu do Czech:-) My niestety kisimy się w upalnym Poznaniu.

    OdpowiedzUsuń
  6. W taki skwar niejeden psiarz chętnie wybrałby się ze swoim pupilem nad wodę! :) Ale wam dobrze było.

    Pozdrawiamy
    Ola i Baddy!
    http://baddy-wspanialy-labrador.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Czechy są super :) Uwielbiam ten klimat, ludzi, no wszystko! :) Bawcie się dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. My też siedzimy cały czas nad wodą, bo temperatury dają w tym roku popalić ;) Ale się nie spaliłam, jej!
    Haha nie mogę się doczekać Te na desce, a nóż zostanie jeszcze surferem :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie masz.... Mój kundelek nawet łap w wodzie nie zamoczy a co dopiero pływać.... Miałam go wziąć nad morze ale nici z tego :( Jak ktoś przychodzi pogłaskać mojego psa to automatycznie mówię tej osobie, że " Proszę go nie głaskać on ma pchły" (takie małe kłamstwo) ale wole to od czesania go znowu godzinę......
    Pozdrawiamy i zapraszamy: http://bialykrukk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Jeśli zostawisz komentarz, będzie nam bardzo miło :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.

© Życie z Jack Russellem, Psi blog o Jack Russell Terrorze :-), AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena