8 czerwca 2015

Poradnik posiadacza szczeniaka cz.2 (gryzienie rąk)

Obiecałam regularne notki dotyczące szczeniorów :-)
Dziś temat, którego osobiście nie cierpię :-) Bo któż z nas nie miał tego problemu, niech przed szereg wyjdzie :)
Tak jak wspomniałam już w tytule posta, temat będzie dotyczył gryzienia rąk podczas zabawy i nie tylko :) .

 Tak jak małe dziecko, pies chwyta wszystko do pyska, w ten sposób zapoznaje się ze światem i różnego rodzaju materiami. Gąbka, kamień, trawa, ołówek...no i nasze ręce. Zęby używane są też w zabawie pomiędzy psami, a matka szczeniaków łapie młode za kark w trakcie karcenia.
Co jednak robić, gdy pies myśli, że nasze ręce to idealna "rzecz" do gryzienia?

Już tłumaczę, na przykładzie swoim :)

# Po pierwsze wszechobecna jest opinia, żeby przy gryzieniu zaczynać piszczeć - tak jak to szczeniaki pokazują, że je boli. - Niestety na mojego psa działało to bardzo pobudzająco, więc bardzo szybko zrezygnowaliśmy z tej metody. 

# Piszą również, żeby psa ignorować, no ale sami przyznajcie, że to ciężkie zadanie, gdy obskakuje Cię szczeniak i podgryza (co niestety przy takich igiełkach jakimi są psie mleczaki bardzo boli!) nierzadko zdarza się, że maluch szczeka, zachęcając do zabawy. Tryb olewania jest dobry, ale dla  w tym wypadku sugeruję go tylko tym z rodzaju BARDZO BARDZO cierpliwych! ;) Moja cierpliwość ma swoje granice, więc ignorowanie odpadło w przedbiegach, szczególnie, że chcąc uchronić się przed zębami nie raz zdarzyło mi ruszać ręką, żeby odgonić psa - co oczywiście jeszcze bardziej go nakręcało, bo ręka to szybko poruszający się cel, który trzeba namierzyć, złapać i pogryźć! :)

# U nas pomogło mówienie stanowczym i lekko podniesionym tonem słowa "NIE!", które znaczy u nas coś nieakceptowalnego (niestety często go używamy w życiu codziennym, zdecydowanie za często, ale w tym wypadku jestem cierpliwa :D !) - W naszym domu to rozwiązanie okazało się skuteczne, lecz krótkotrwałe. Czyli przerywało gryzienie na kilkanaście sekund, a jak człowiek zaczynał zajmować się swoimi sprawami, to powracało wtedy:


# Pokazałam psu, że istnieją na tym świecie rzeczy znacznie ciekawsze do memłania, niż moje palce od rąk/nóg. Najlepszym według mnie sposobem jest trzymanie w naszym zasięgu czegoś zastępczego, żeby odwrócić psią uwagę. W naszym wypadku sprawdziły się prasowane kości i kong, ale równie dobrze mogą to być smakołyki, czy zabawka (choć to zajęcie na krócej). Takie przekierowanie uwagi było zbawienne, ponieważ np. oglądając film nie było problemu, żebym trzymała kostkę, a pies żuł ją sobie z zapałem przez jakieś 40min, aż wreszcie padł ze zmęczenia :-) Przy traceniu zainteresowania kością wystarczyło kilka razy nią szybko pomachać przed psim nosem i tym samym Terror został znów zachęcony do memłania.


# Na koniec najbardziej drastyczny sposób, ale u nas też się sprawdza. 
Jest to odizolowanie psa od nas, na krótką chwilę. Po trzykrotnym niestosowaniu się do slowa "nie" bądź wtedy, gdy kość nie działała Terror był (i nadal jest!) wynoszony do drugiego pokoju. Zawsze izolacja poprzedzona jest przez nas słowem "KARA", żeby pies wiedział, że coś przeskrobał. Czasem drapie w drzwi, czasem spokojnie odczekuje swoje. Kara nigdy nie trwa dłużej niż pięć minut. Jest to bardzo silny sygnał, odbierający nagrodę, jaką jest kontakt z nami. WAŻNE! : Jeśli pies piszczy, drapie w drzwi, szczeka itd. podczas odbywania "kary" należy pamiętać, żeby nie wypuszczać go dopóty, dopóki się nie uspokoi. Gdy zabieramy go, bo przeszkadza sposób, w jaki pies komunikuje swoje niezadowolenie z obecnej sytuacji,  bardzo łatwo nauczyć go, że za piszczenie/szczekanie dostanie zawsze to czego chce, w tym wypadku wypuszczenie z pomieszczenia, niestety przełoży się to także na inne czynności w życiu. 


Mówią, że szczeniak wyrasta z gryzienia - w naszym przypadku (A Terror ma już 10 miesięcy ) nadal z tego nie wyrósł, pomimo, że wszystkie zęby ma stałe i ugryzienia już nie bolą, a jedynie denerwują, to wciąż walczymy. Walczymy z własnymi problemami, bo sami zaniedbaliśmy ten etap na początku naszej psio-ludzkiej przygody, pozwalając i sami zachęcając do memłania naszych paluchów. Aczkolwiek teraz gryzienie zdarza się co raz rzadziej. :-) 


A Wy w jaki sposób poradziliście sobie z igiełkami Waszych szczeniaków? :) Czekam na opinie! 


PS. Przypominam, że jeszcze tylko dziś można wziąć udział w KONKURSIE <info> i mieć szansę na nagrody od Malina Crafts i Doliny Noteci! :) 




MIŁEGO DNIA! :)









7 komentarze:

  1. Cześć! Ogi też się ekscytował, gdy piszczałam podczas podgryzania;) U nas najlepiej sprawdzała się izolacja pieska na kilka chwil w drugim pokoju. Teraz jednak prym wiodą kości do gryzienia. Jego zęby lądują na mojej ręce tylko podczas wygłupiania się, gdy nie trafi w zabawkę. Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. To są skutki tego, że wcześniej nie zabranialiście mu gryźć B) Słyszałam, że niektórzy stosują metodę polegającą na tym, że gdy pies nas gryzie wkładamy do jego mordki jego łapę. Brzmi drastycznie, ale może pomaga?
    Można spróbować! Pozdrawiam :-) http://roxithedog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie izolacja jest wystarczającym sposobem, wolę nie sprawiać mojemu psu bólu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wychodzimy przed szereg - nigdy nie miałyśmy tego problemu! ;) Wg mnie nie powinno się całkowicie zabraniać psu gryzienia rąk i innych części ciała, a robić to delikatnie. Bo jednak kiedyś zdarzy się taka sytuacja, choćby u weterynarza, że pies ugryzie, nie specjalnie, ale np. z bólu i jeśli nie będzie miał nawyku delikatnego gryzienia to po prostu zrobi to tak mocno, jak mu wyjdzie. Przyzwyczajajmy psa, że jeśli ma gryźć/memłać to ma robić to delikatnie. Przyda się to później! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W takim razie szczerze zazdroszczę! :P Aczkolwiek u nas to już nie jest jako takie gryzienie, a raczej podgryzanie moje tzw. "iskanie" tylko paszczą, a nie palcami :P

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas była tragedia..Próbowaliśmy wszystkiego a i tak trzeba było się z tym męczyć jakieś 1,5 roku. Do teraz po przyjściu gości przez jakiś czas podgryza po rękach.
    Pozdrawiam, http://mojprzyjaciel-pies.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam 6 mc szczeniaka ktory juz nie ma igielek a piekne zabki ktore gorzej bola jak nas podskubuje.juz nie mam sily jak gdy tylko zadzwoni budzik to on juz skubie reke a jak sie jeszcze lezy to za szyje itp.trace wszelka nadzieje

    OdpowiedzUsuń

Jeśli zostawisz komentarz, będzie nam bardzo miło :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.

© Życie z Jack Russellem, Psi blog o Jack Russell Terrorze :-), AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena