3 czerwca 2016

A co, jeśli porwie mnie ufo?




Ostatnio zapowiadałam, na naszym fejsbukowym profilu, że poczytać będziecie mogli o moich narzekaniach spacerowych. Nie będzie to post, o właścicielach psów z naszego osiedla, bo taki się już pojawił (TUTAJ-klik). 

Dziś o tym, co mnie denerwuje w moim psie, a czego nie jeden mi pewnie zazdrości i uzna te wywody, za wymysł wariatki, która powinna się cieszyć tym co ma, bo inni pracują na to latami, często nie osiągając zamierzonego efektu nigdy :-) 

Więc dziś drodzy czytelnicy, jak na spowiedzi, przyznam się Wam, że moim jedynym problemem spacerowym z Terrorem, (prócz tarzania w psim Channel No 5)  jest to, że zbyt blisko trzyma się mnie. Tak, mnie! 
Plącze się toto pod nogami, wciąż wymagając mojej uwagi. A to aportowania, a to ćwiczeń. Albo po prostu wyprzedzi mnie na 5 metrów do przodu i co 10 kroków odwraca się, lub przystaje by sprawdzić, czy przypadkiem nie zjadł mnie jakiś leśny stwór.
Nie oczekuję od niego oczywiście, że będzie polował, czy gonił zwierzynę leśną. (Zwykle w  takich przypadkach patrzy z ciekawością na małe zwierzęta, przy zauważeniu większych zwyczajnie 'wynajmuje mnie' na swojego ochroniarza i chowa za moimi plecami) 
Nie oczekuję również, że będzie znikał z moich oczu na długie minuty, eksplorując leśne tereny. Ani tego, że w ogóle będzie znikał z zasięgu mojego wzroku, nie. Ja po prostu chciałabym, żeby mój pies choć trochę czasu był podczas spaceru po prostu.... psem. Sam z siebie i sam ze sobą pobiegał, nie patrząc co chwila czy jestem obok. Bo owszem jak powiem mu z entuzjazmem "Biegaj Te, biegaj" to myrdnie raz, drugi ogonkiem, niczym Usain Bolt zerwie się do biegu, z tym że na 50 metrów i tu następuje magiczne przekroczenie linii bezpieczeństwa. | STOP, mame zbyt daleko. |  I stanie cielak, wpatrując się we mnie, jakby obliczając ile czasu zajmie mi dojście, by linia bezpieczeństwa znów została wydłużona. Po czym schemat się powtarza.

Czasem zdarza się, że Terror "zawącha" się gdzieś przy ścieżce, a ja maszerując dziarskim krokiem, zauważam brak psa, gdy robi się dziwnie luźno wokół mojej przestrzeni osobistej. Wtedy przystaję, odwracam się i albo :

a) Pies tarza się w zwierzęcych odchodach, tudzież padłej zwierzynie. Bez konsumpcji wyżej wymienionych. Reagując w trymiga na moje wołanie z nutką obrzydzenia w głosie. I przerażenia, bo ktoś to śmierdzielstwo musi potem wykąpać..
b) Pies podnosi głowę i z paniką gna w moją stronę, jakby z obawy, że jest już za daleko mnie.


Zdaję sobie sprawę, że z pewnością jest to częściowo moja wina, bo w okresie szczenięcym obficie nagradzałam psa, za przebywanie w moim pobliżu, przy nauce przywoływania, gdy pies był (jak mi się wtedy wydawało) zbyt daleko mnie czyli odległości do ok. 50m od razu wołałam go do siebie. 
Wobec tego mam takiego psiego ciapę, który na krok sie nie ruszy beze mnie, jakby myśląc że reszta świata nie jest wystarczająco interesująca... 

Nawet gdy spotkamy jakiegoś psiego przyjaciela, Terror bawi się raczej blisko ludzi, rzadko wybiegając gdzieś dalej. Ewenementem jest jeden psiak, Bingo (mix jrt z kundelkiem, adoptowany z fundacji) z którym Terror potrafi oddalić z zasięgu mojego wzroku, lecą razem gdzieś w las i słuch po nich zanika na chwilę. Jako, że z natury jestem panikarą, od razu widzę gdzieś z tyłu głowy, jak mój pies się gubi, a później trafia w inne ręce, albo po prostu tuła się po lasach wycieńczony. I wtedy po dwóch, trzech minutach od "ucieczki" psiaków zaczynam wołać i Te, który chwili zjawia się z powrotem.

Chciałabym pokazać psu, że świat jest piękny nie tylko obok mnie, ale można też czasem wybiec w łąkę, las na odległość większą niż te 50m, nie zgubić się i nie szukać wzrokiem opętańca gdy na sekundę zniknę z pola widzenia.... 



A jak Wasze psy zachowują się podczas spaceru? Idą obok, czy raczej biegają szczęśliwe z życia? 



14 komentarze:

  1. Zależy jaki przypada dzień :) Ale zazwyczaj Szasta trzyma się blisko ale właśnie, gdy jest za daleko to zaraz wziuu plącze się pod nogami i znowu, leci i wraca :)
    Ja też mam psią ciapę :D Ale to nawet dobrze, bo pies wie że ma trzymać się blisko i ma się sam pilnować a nie tylko ja jego :P
    Pozdrawiam ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, masz rację :) Ale pilnować się może też z dalszej odległości. Niekoniecznie łażąc pomiędzy moimi nogami :P

      Usuń
  2. Z jednej strony masz dobrze, z drugiej - nie.
    Fajnie jest, gdy nie musisz martwić się o psa, gdy jesteś pewna, że nie ucieknie, że zawsze przyjdzie, że się o ciebie martwi i cię kocha. Tyle że fajnie jest też mieć czasem trochę przestrzeni osobistej, spokoju, ciszy.
    Jednak mogłabyś mieć gorzej. Gdyby nie przychodził na zawołanie, błąkał się, uciekał, zaczepiał inne psy, oddalał się, znikał ci z oczu... Wtedy dostałabyś zawału ;)
    Zdanie ''Ja po prostu chciałabym, żeby mój pies choć trochę czasu był podczas spaceru po prostu.... psem.'' - jest niezwykłe. Jednak mam się do czego doczepić. Terror jest bardziej niż psem. On jest dowodem na to, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Jest symbolem psiej wierności, oddania, kochania człowieka.
    Najwidoczniej Terror tak okazuje ci uczucia.
    Mimo to, w tym jest też Twoja wina. Nie mówię tu o błędach - bo każdy je popełnia i każdy ma prawo je popełniać. Po prostu... Daj mu ''pobyć psem'', nie wołaj go, gdy przekroczy te 50 metrów. Zaufaj mu. Zawsze wraca? To wróci. Wróci, bo ma po co i do kogo. Pozwól mu być chwilę samemu, nie przypominaj mu, że musi być przy Tobie. Każdy czasem potrzebuje samotności. Nawet psy.
    Mimo tego, że napisałam dwie sprzeczne rzeczy - to od Ciebie zależy, jak na to będziesz patrzyła i jak postąpisz.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego, że inni mają problemy z nie słuchającym i uciekającym psem, dziwnie mi tak marudzić, ale to na prawdę jest uciążliwe :(
      Dziękuję Ci za ten komentarz, Terror jest moim największym przyjacielem i świetnie się dogadujemy, ale cieszę się, że wspominałaś jak on może mnie odbierać :)
      A jeśli chodzi o to przekraczanie bariery, to już od dawna go nie wołam, on tak sam z siebie, jakby był na niewidzialnej lince, która napina się, gdy odległość wydaje mu się zbyt duża. ..

      Usuń
  3. Tajga również rzadko oddala się ode mnie, ciągle się pilnuje, szuka mnie wzrokiem. Inni psiarze mi zazdroszczą, a ja podobnie jak Ty chciałabym aby czasem Tajga była jak inne psy. W sumie ona może mnie "broni", bo dałam jej dom i mimo, że ma go już ponad 2.5 roku, to boi się go stracić, może tak okazuje mi miłość i wdzięczność? Raz na jakiś czas pobiega z psimi kumplami, ale też raczej dość blisko mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie Terror nie ma wytłumaczenia, jest z nami od szczeniaka :P

      Usuń
    2. W takim razie Terror nie ma wytłumaczenia, jest z nami od szczeniaka :P

      Usuń
  4. Zazwyczaj jaki Kaprys ma humorek, tak biega. Przykładowo jednego dnia może hasać jak szalony i nie chcieć wrócić, a drugiego nie odchodzić ode mnie na krok. Oczywiście, cieszę się bardzo, że chce się wybiegać, ale czasami strasznie się boję, że nagle znajdzie coś i ucieknie. Nie wiem, czego mogę się po nim spodziewać, czasami miewa dziwne plany. Myślę, że on to czuje, tą moją obawę i dlatego nie odbiega za daleko. Często podobnie jak Terror wypatruje, czy pańcia już idzie? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z jednej strony to dobrze, że tak się Ciebie pilnuje a z drugiej tak jak piszesz trochę uciążliwe. To pewnie wszystko wynika z tego, że od szczeniaka był tak przyzwyczajony. Jak był blisko Ciebie to dostawał nagrodę. Musisz wymyślić coś żeby pokazać mu, że dalej od Ciebie też nie jest strasznie i że mu nie uciekniesz, choć pewnie już próbowałaś jakoś.

    Obserwuję :) i pozdrawiam, LabowaMania

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam 3,5 miesięcznego pieska, na razie samopas biega tylko po ogródku... i zdarza mu się mnie olewać totalnie (tzn. pies po jednej stronie domu, a ja kompletnie dla niego niewidoczna po drugiej), jeśli akurat wyniucha coś super-atrakcyjnego w trawie, np. zdechłą glizdę ;-) Podbiega za to, kiedy mnie zobaczy i słyszy, że wołam. Na razie bałabym się spuścić go ze smyczy gdzieś poza ogrodem, bo podejrzewam, że prysnąłby w siną dal, a dopiero potem uznał, że warto się obejrzeć i skontrolować, czy człowiek też prysnął... i byłby problem. Ale może za bardzo dramatyzuję i wcale nie pobiegłby w świat? Tak czy siak, rozumiem, że wielu psiarzy Ci zazdrości. Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja Minka raczej trzyma się mnie, ale raz na miesiąc gdy coś ją na prawdę zaciekawi sytuacja wygalda tak: zatrzymuje się, patrzy na mnie i w pole, na mnie i w pole. I tak jeszcze 4-5 razy. Wiem wtedy, że albo ją przekonam do powrotu albo mogę jej już nie zobaczyć w zależności od tego jaką decyzje podejmie :) Na szczęście czasem nawet po dłuższych poszukiwaniach psiak się odnalazł, ale muszę być czujna.
    Pozdrawiam, Agata
    Psi fryzjer, Salonik Psia Minka - Blog

    OdpowiedzUsuń
  8. Raf tez zwykle nie iddala sie zbytnio. Ps. Wrócisz na PP? Forum się rozsypuje. 😞

    OdpowiedzUsuń
  9. Ty chyba naprawdę szukasz na siłę problemu, pies jest zadowolony i szczęśliwy i do tego grzeczny i pod kontrolą. Nic tylko się cieszyć razem z nim. Gdyby mu nie odpowiadało Twoje towarzystwo to by sobie poszedł w las, gdyby bieganie za sarenkami było dla niego ciekawsze.
    a skoro wybiera być blisko Ciebie, to czemu miałabyś to zmieniać na siłę.
    serio, nie szukaj sobie problemów tam gdzie ich nie ma.
    pozdro!

    OdpowiedzUsuń
  10. nie znam problemu bo nie mam psa ;D ale Twoj to slodziak!

    OdpowiedzUsuń

Jeśli zostawisz komentarz, będzie nam bardzo miło :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.

© Życie z Jack Russellem, Psi blog o Jack Russell Terrorze :-), AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena