Chociaż minęło już trochę czasu, to grzechem byłoby nie wspomnieć o rozpoczęciu Pucharu Polski w dogtrekkingu. Impreza odbyła się 16.04. w Lublińcu. Trzyosobowa ekipa z Zabrza, poszerzyła się o całe pozostałe grono, z mojej debiutanckiej wyprawy w Wiśle (Link).
Tym razem dotarliśmy z Terrorem bez żadnych przygód po drodze, chociaż jak zwykle to już bywa, przybyliśmy na ostatnią chwilę... (Kto wymyślił wczesne wstawanie?!)
Na miejscu udało nam się w końcu spotkać Małgosię z Ruby i Baloo!
 |
Baloo |
 |
Ruby i Bal |
 |
Zdj. Małgosia B. |
 |
To szaleństwo w oczach! |
W imprezie wzięło udział ponad 350 zespołów, a trasa liczyła sobie odpowiednio 17km (mini) 25km (mid) oraz 40km (long).
Standardowo wybraliśmy trasę najkrótszą, choć coraz mocniej przekonuję się jednak do MID!
Organizatorzy stanęli na wysokości zadania, kierując nas na piękne, malownicze tereny. Czytanie mapy już po raz kolejny nie sprawiło nam żadnego kłopotu. Po drodze zaliczyliśmy bufet i kilka chwilowych pauz na zaspokojenie pragnienia, lub kąpiele (Terrora!) w rzeczkach i jeziorkach. Furorę robiły jak zwykle moje parówki, których nie mogło zabrakąć i tym razem :-)
 |
Fot. Patrycja Szulc |
W czasie trasy oczywiście wszystkie kałuże należały do młodego, choć wyglądał znacznie lepiej niż Cherie, której podwozie wołało o pomstę do nieba! :)
 |
zdj. Paweł Kali. |
Terror w czasie marszu zakochał się podwójnie. Najpierw w malutkiej Eluni, a następnie w Yuki, która była bardzo niechętnie nastawiona na natrętnego adoratora...
Organizatorzy postarali się, żeby trasa prócz lekkiej i przyjemnej, była również zaskakująca.
Elementem zaskoczenia okazał sie strumień w środku lasu, który trzeba było przeskoczyć (niechybnie mocząc przy tym część nogi :D ) lub iść się kawałek dalej, by przejść przez przewrócone drzewo. Ja wybrałam pierwszą opcję i lekko ugrzęzłam nogą w błocie, na szczęście Hi-Tec'ki uratowały moją stopę i mokra okazała się tylko część nogi.
 |
zdj. Paweł Kali |
Trasa jak zwykle przebiegła w wesołej atmosferze, na luzie i bez pośpiechu, przez co wraz z Ewą i Dominiką doszłyśmy do mety prawie na szarym końcu.. Ale jak ktoś woli pstrykać foty nad jeziorem, zamiast pędzić do mety....
 |
Ewa i Dominika |
Tuż po przybyciu na metę, Terror nieco zmęczony, ja wcale!
Następnym obowiązkowym punktem był smaczny, lecz niewielki posiłek regeneracyjny. Terror w tym czasie odpoczywał już w aucie. Trzy sierotki, przyłapane na pałaszowaniu :
 |
zdj. Paweł Kali.
Tuż przed rozdaniem dyplomów, okazało się, że zdjęcie, które zrobiliśmy po powrocie na metę, a koleżanka wrzuciła na swój instagram z odpowiednim otagowaniem, (Dzięki Natalia!) okazało się tym szczęśliwym i wygrałam buty z firmy Merrell! Tutaj zwycięskie foto:
|
I z trochę innej
Widzę, że dużo teraz razy uczestniczycie w dogtrekkingach <3 Strasznie miło było Was spotkać w Zabrzu, choć ja żałuję że nie wybrałam się do Lublińca. Pozdrawiamy!
OdpowiedzUsuńCoraz bardziej przekonuję się do wzięcia udziału w Dogtrekkingu. Już myślę nad nim ciągle i ciągle, ale jakoś nie złożyło się jeszcze, żeby organizowali taką imprezę niedaleko nas i o :( Ale w końcu się na jakimś pojawimy!
OdpowiedzUsuńJeeej no czy ja kiedyś doczekam się dogtrekkingu? :( Cały czas albo pies choruje, albo strasznie daleko..
OdpowiedzUsuńGratuluję wygranej! :D
Aaaaa, ale wam zazdroszcze... i trekingu, i spotkania!
OdpowiedzUsuńCzemu u nas nic takiego sie nie dzieje :(
Wspaniały pomysł na wspólne spędzenie czasu ze znajomymi, którzy tez mają psy! Zwykłe spacery juz trochę mi sie znudziły. Czas rozpocząć przygodę z dogtrekking! :)
OdpowiedzUsuń