5 marca 2016

LBA :)


O tym czym jest LBA chyba nie muszę nikomu tłumaczyć zatem przejdę do rzeczy :-) 






Nominację otrzymałam od Wioli z Prawie Owczarkowe Love   oraz od Marty z Mango - Whippet z pasją . Jako, że pierwsza "wyzwała mnie" Wiola, to od jej pytań zacznę :-) :


  • Najfajniejszy post, jaki przeczytałaś/przeczytałaś ostatnio na jakimkolwiek blogu/ogólnie w internetach.

Hmm... Bardzo ciężko to stwierdzić, gdyż prawie codziennie wchodzę na setki stron internetowych, z wielu wynoszę coś ciekawego/przydatnego. Z pewnością moim ostatnim 'hitem' okazał się poradnik Natalii o tym, jak nauczyć psa odbijać się od pionowych powierzchni, który że tak powiem "spadł mi z nieba" bo od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie nauczenie tego Terrora, a pomysłu jak to zrobić jakoś brakowało. A to już nie w psim temacie, ale wczoraj życie uratował mi przepis na pyszne placuszki z cukinii (a to mi tam, podlinkuję!) wyszły genialne, także polecam :-) 

  • Skąd czerpiesz pomysły na posty?
Różnie, na prawdę. Przede wszystkim z głowy, dalej z pytań znajomych, z przeczytanych wcześniej stron internetowych, książek. Najbardziej jednak staram się, żeby posty miały wydźwięk na jakiś konkretny temat. Nic tak nie denerwuje, jak "Puszek, który zrobił dziś kupkę" bla bla bla ... :-) 

  • Ulubiona psioksiążka/psiofilm.
Uwielbiam film "Maska" !! Choć oczywiście to nie pies gra tam główną rolę, to któż nie uwielbia filmowego Majlo? :) I jest jeszcze "Marley i ja" ahh <3 

  • Największy dotychczasowy sukces/najważniejsze dotychczasowe wspomnienie w Waszej psioludzkiej relacji?
Każde wspomnienie jest dla mnie ważne. Każdy mały sukces i pogłębianie naszej więzi. Ciężko mi wybrać jeden moment, ale chyba największą radość sprawił mi widok Terrora nad morzem. Nasz kilkudniowy pobyt był wyjątkowy pod każdym względem i już nie mogę doczekać się ciepłych dni, żeby tym razem zabrać nasze 'maleństwo' w dalsze zakątki świata :-)

  • Pamiętacie Wasz wspólny pierwszy dzień? Jeśli tak to dawać, jestem mega ciekawa, jak minął.
Oooo tak pamiętam doskonale :-) 
Pojechaliśmy po Terrora pod Warszawę, jakieś 400km od domu. No cóż przygoda z psem zaczęła się od zwymiotowania zawartości żołądka na kocyk, w którym został zawinięty. Przerwy co pół godziny na siku nie dały żadnego rezultatu, wytrzymał do samego domu i pierwsze co zrobił po wejściu i zapoznaniu się z zakamarkami to oczywiście mokra plama :-) 
Dalej kilka minut zabawy, żeby oswoił się z nami i nowym miejscem no i z racji na późną porę, pójście spać. Taak, w planach był kategoryczny zakaz wpuszczania psa na łóżko, ale po 10minutach piszczenia małego szkraba ulegliśmy :( I tak pies, który miał być Samborem, został Terrorem :-) A teraz jest podkołdernikiem pospolitym :D 


  • Nie byłabym sobą gdybym nie musiała zobaczyć. Ulubione zdjęcie Twojego autorstwa.
Mam trzy, mogą być? :D 



  • Czy jest coś o czym powinnam napisać na swoim blogu?
Nie napiszę o czym powinnaś, ale co mogłabyś zamieścić :-)  Lubię czytać o tym, kto jakie ma problemy z psami, jak się objawiają, czy i jak nad tym pracujecie. Oprócz tego może jakieś zabawne historyjki z Waszego wspólnego życia, przypadki dziwnych psiarzy ? :D 



I pytania od Marty :

1. Najlepszy psi przyjaciel Twojego pupila/pupili?

Po pierwsze, mój pies przyjaźni się ze wszystkimi psami, które to aprobują. Ale chyba takim naj naj, jest kundelek w typie JRT - Bingo. 
Jedyny, który potrafi wiecznie plątającego się przy moich nogach Terrora, wyciągnąć na manowce i nie wracać kilkanaście minut :-)



2. Co najbardziej motywuje Twojego psa/psy (zabawki, smakołyki itp.)?

W zasadzie wszystko, co tylko mu zaproponuję. Jednak ja wolę raczej pracę na smaczki, zabawka zbytnio wybija  go z rytmu nauki. 

3. Jaka jest Twoja ulubiona pora roku i dlaczego?

Zdecydowanie jest to lato! Kąpiele w jeziorze, morzu, rzecze, wylegiwanie się na słońcu, grill w rodzinnym gronie. Dla takiego zmarzlucha jak ja, lato daje zdecydowanie więcej możliwości na przyjemne spędzenie czasu na dworze! :)

4. W czym najbardziej przypominasz swojego psa/psy (np. jakaś Wasza wspólna cecha charakteru)?

To chyba on przypomina mnie! :P Chyba najbardziej to lenistwo, zagrzebywanie się w czeluści kołdry i spanie tak długo, jak tylko jest to możliwe :D 

5. Twoja ulubiona książka poświęcona psom?

Jeszcze takiej nie znalazłam, ale gdy tak się stanie, to uzupełnię to miejsce :)

6. Twój ulubiony psi blog?

Mam ich kilka, więc żeby nikogo nie faworyzować, ani też nie urazić zostawię tą odpowiedź dla siebie :-)

7. Wpisy na blogach jakiego rodzaju najbardziej lubisz czytać (Haul, Psia szafa, DIY, Jak nauczyć...? itp.)?

Tak jak już wspomniałam w pytaniach od Wioli, chyba najbardziej lubię takie opowieści z życia wzięte. Nie mam tu na myśli nic nie wnoszących pierdół typu: "byliśmy na spacerze z tym i tamtym , pieski się powąchały, pobawiły i wio do domu", ale raczej takie opowiastki jak żyje się z innymi psiarzami, jakieś zabawne przygody jakie Was spotykają czy problemy, z którymi się borykacie.

8. Twoja ulubiona dyscyplina sportu kynologicznego?

Zdecydowanie frisbee! <3 (Chociaż sama jestem antytalenciem jeśli chodzi o rzuty)

9. Twoje ulubione zwierzęta domowe (nie licząc psów)?

Hmm, nie mam takich :-) Uwielbiam wszystko co żyje :)

10. Co myślisz o rasie whippet? Lubisz? Nie lubisz? Za co cenisz te psy, a jakie ich cechy Ci nie odpowiadają?

Kiedyś uwielbiałam wszystkie rodzaje chartów, teraz choć bardzo mi się podobają, to chyba nie zdecydowałabym się świadomie na zakup. Cenię je przede wszystkim za rodzinny charakter, łatwość przystosowania się do każdych warunków. Jedyne, co minimalnie mnie odrzuca, to ten zaokrąglony grzbiet, ale taki już ich urok! :) 

11. Twój ulubiony cytat związany z psami?

"Jest twoim przyjacielem, partnerem, obrońcą - twoim Psem. Jesteś jego życiem, miłością, przewodnikiem. Będzie twój - wierny i oddany do ostatniego uderzenia serca. Winien mu jesteś zasłużyć na to oddanie."/ M. Siegal /


Jako, że kiepsko czuje się wymyślając pytania (Pytania ze Złotych myśli kopiowałam od koleżanek :D ) to odpuszczę sobie dalsze nominacje, jednak dziękuję dziewczynom za pamięć o mnie. Niektóre pytania wymagały wytężenia mózgu :D 

Read More

23 lutego 2016

Jak szkolić JRT? - Odczucia i wnioski po artykule Michała Szen.








Witajcie!

Na początku pragnę przeprosić za swoje chwilowe zaniedbanie bloga oraz fanpejdża. Złożyła się na to choroba i śmierć bardzo bliskiej mi osoby. W związku z tym nie miałam w ogóle ochoty na odwiedzanie swojego i Waszych blogów. Nawet aktualności na FP Jack Terrora ograniczyły się do zaglądania co kilka dni. Teraz już jednak stanęłam trochę na nogi, więc mam nadzieję, że powrócę do psiej blogosfery i wdrążę się równie szybko, jak zniknęłam. Do nadrobienia mam niesamowicie dużą ilość postów (co mnie bardzo przeraża!!!) spora liczba notatek czeka zakurzona w wersjach roboczych a ja dziś chcę podzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi posta Michała o tym, jak wykorzystać upór JRT do nauki. Zaznaczam, że są to wyłącznie moje osobiste wnioski po przeczytaniu artykułu, w żaden jednak sposób nie podważające kompetencji Michała, jako szkoleniowca.






Ale do rzeczy. W planach był post, w oparciu o artykuł Michała Szen, prowadzącego szkołę dla Psów Doberman.  Artykuł możecie przeczytać TUTAJ.

Zacznę może od końca, cytując Michała:

"Najpierw trzeba psa nauczyć dobrego zachowania i dać psu dobrze do zrozumienia, co jest dobrym i wartościowym zachowaniem, i co mu się opłaca... a potem pies się sam pilnuje i jego temperament działa na naszą korzyść. "



I tak to właśnie jest z Jack Russellami. Z jednej strony niezależny myśliwy, z drugiej jednak za wszelką cenę chce przypodobać się swojemu właścicielowi. Sprawić by był on szczęśliwy i zadowolony ze swojego pupila. 
Terror jest odrobinę nie Jack Russellowym egzemplarzem. Mówi się, że jacki są niezależne,  mają silny instynkt łowiecki, gonią zwierzynę. Terror poluje tylko na ptactwo, a widząc jelenie czy sarny chowa się za moimi plecami. Taki to z niego myśliwy :)

Są jednak cechy, które pokazują, że Terror to JRT z krwi i kości. Przykład? Bardzo łatwo nakręca się i popada w nadmierną aktywność. Taak, to niewątpliwie wyróżnia jacki na tle innych ras. Terror doskonale potrafi zaprezentować tę cechę. Wystarczy nieco piskliwy głos, jedno zdanie wypowiedziane nader entuzjastycznie i pies, który zaledwie minutę wcześniej leżał zakopany gdzieś w czeluściach pościeli, nagle staje przed Tobą dzierżąc w pysku ulubioną zabawkę i machając ogonem pokazuje, że jest gotów na harce.


Ale okej przejdźmy do meritum, a dokładniej do porównania, jak tekst Michała, ma się do mnie i T.


* Refleks - To jasne jak słońce, nie tylko przy JRT, ale myślę, że przy szkoleniu jakiegokolwiek psa, ma duże znaczenie. Wiadome, pies musi zrozumieć, za co go nagradzamy.
* Szkolenie i wzgląd na przyszłość - Jako przykłady nauka szczekania, drapania w drzwi.
Jeśli chodzi o to pierwsze, Terror jest nauczony szczekać na komendę, ale nigdy nie zdarzyło się, żeby nadużywał swoich strun głosowych. Krótkie szczeknięcia, zachęcające do zabawy to u nas norma. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że najlepiej jest w ogóle nie uczyć psa szczekania, żeby nie nadużywał go do wymuszania na nas np. zabawy. Dlaczego? A dlatego, że równie dobrze wymuszać może podając łapę, robiąc tzw. "susła" czy innymi nauczonymi sztuczkami Szczekanie jest nieodłącznym elementem pracującego jacka. Jacki to norowce, więc zajmują się oszczekiwaniem lisów w norach. I tak przy próbach pracy norowców, psy które nie dają głosu, są dyskwalifikowane. Dlatego warto zastanowić się, do czego psie szczekanie ma się nam przydać :-)
A jeśli uczymy tego psa wyłącznie dla celów "domowych" to ważne jest nauczenie psa komendy 'cicho' oznaczającej bezwzględny koniec dawania głosu oraz nauczenie wyciszania, odchodzenia na miejsce, czy kończenia zabawy na dane słowo ( u nas jest to "dość!").
Jeśli chodzi o drapanie w drzwi balkonowe, wyjściowe - Autor słusznie zauważył, że otworzenie psu po jego wcześniejszym drapaniu, w mig nauczy go, iż takie zachowanie skutkuje tym, że dostaje czego chce, dlatego ja nigdy nie nagradzałam psa otwieraniem. Wypuszczenie psa z innego pokoju, z klatki następowało dopiero wtedy, gdy T. się uspokoił, przestawał drapać, czy piszczeć. Tutaj powracamy do pkt 1 - refleks - czyli ważne, żeby szybko wyłapać ten moment spokoju i za to psa nagrodzić :-)


Jak możemy wykorzystać to, że 'JRT jest uparty' na naszą korzyść w trakcie szkolenia psa?



Uważam, że nauka spokojnego siedzenia, przyda się w wielu sytuacjach, dlatego w pełni zgadzam się ze wszystkimi podpunktami.

Jak jeszcze wykorzystujemy tą wrodzoną wytrwałość i upór psów Jack Russell Terrier w trakcie ich szkolenia?


Jeśli chodzi o podpunkt pierwszy (wykorzystywanie mniejszej liczby smakołyków przy szkoleniu) mam mieszane uczucia. Autor sugeruje, że dzięki wrodzonej upartości JRT możemy zmniejszyć liczbę smaków, bez obawy o to, że pies szybciej znudzi się ćwiczeniem. Myślę, że nie do końca powinno się to tak postrzegać, przede wszystkim dlatego, że każdy zna swojego psa najlepiej i każdy wie na jaki sposób nagradzania reaguje najbardziej. Czy są to smaczki, wspólna zabawa, głaskanie, czy jedynie słowna pochwała. Terror przykładowo najlepiej pracuje na żarełko (jeśli chodzi o wprowadzanie nowości) a na stałe i znane elementy wystarczy słowna pochwała lub chwila zabawy. Nigdy nie zmniejszyłabym porcji smaków z obawy o nudę psa. Zmniejszam jedynie, gdy komenda zostaje powoli opanowana i uważam, że nie powinno się postrzegać nagradzania z podziałem na rasy. Ale to tylko moje zdanie :-) 


* Nauka chodzenia na smyczy - Tutaj rady uważam za dobre, aczkolwiek my ich nie stosowaliśmy. Jakoś nie specjalnie zależało mi na tym, żeby Terror chodził równo przy nodze, ważniejsze było dla mnie to by smycz pozostawała luźna, a pies nie wyrywał się do każdego napotkanego na drodze człowieka. Jednakże jeśli komuś na tym bardzo zależy, to rady Michała są jak najbardziej przydatne :-) Odradzam jedynie stosowanie kolczatki jako powstrzymania od ciągnięcia!! 



Generalnie jestem zdania, że większość z tych punktów śmiało można podpiąć pod szkolenie nie tylko Jack Russell Terrierów, ale pod każdą rasę, dlatego myślę, że są dość uniwersalne :-)
A Wy? Jakie macie spostrzeżenia, wnioski? 

















Read More

22 grudnia 2015

Jaki pies jest idealny dla dzieci? Czy Jack russell nadaje się do dzieci?




Witajcie po długiej przerwie!

Trochę mnie nie było, za co przepraszam. Miałam jednak małe zawirowania. Ostatnio wciąż brakuje czasu na wszystko, a doba złośliwie nie chce wydłużyć się do conajmniej 30 godzin.
Teraz w okresie przedświątecznym doszły nowe obowiązki, starych nie ubyło, więc koniec końców wieczorami jestem tak padnięta, że często nawet nie mam ochoty odpalać laptopa.
Mam nadzieję, że cała ta świąteczno-noworoczna gorączka szybko minie i będę mogła z powrotem pisać regularne notki i dodawać posty na fanpejdżu!

Tymczasem dzisiaj temat, który moim zdaniem bardzo wpasowuje się w temat zakupu zwierzątka, jako prezent świąteczny. W grudniu zauważyłam wzmożony ruch pytań o idealną rasę dla dziecka, także moja blogowa statystyka pokazuje, że często wpisywanym wyrażeniem, które odniosło ludzi do mojego bloga, było pytanie "Czy jack russell nadaje się dla dziecka?"





Przede wszystkim już samo szukanie informacji o danej rasie, a nie kierowanie się tylko wyglądem psa, jest sukcesem. Jednak tylko połowicznym, dlatego że moim zdaniem NIE MA rasy idealnej do dzieci. Utarło się, że labradory, goldeny, czy boksery są idealnymi kompanami dla dzieci.
Niestety bez prawidłowego wychowania nawet labradorowi mogą puścić nerwy i może pogryźć dziecko. Natomiast przy prawidłowym wychowaniu KAŻDEJ rasy, pies będzie miał prawidłowe relacje z potomkiem.








Zanim wybierzesz odpowiednią rasę powinieneś spojrzeć na psa nie tylko patrząc na dziecko, ale przede wszystkim na siebie, To na Ciebie spada obowiązek wychowania, wyprowadzania i opieki nad psem, nie na dziecko, dlatego kierowanie się modą czy kaprysem latorośli jest bardzo nieodpowiedzialne.


A więc jak dobrać rasę?

- Zanim znajdziesz tą idealną dla siebie rasę zastanów się nad możliwościami finansowymi. (Wyżywienie np. owczarka niemieckiego będzie droższe niż mopsa)
- Czy pies ma być duży, czy raczej mniejszy oraz czy masz warunki na trzymanie dużego psa.
(Nie jestem przeciwniczką trzymania dużych psów w blokach, pod warunkiem, że mają zapewnioną wystarczającą ilość ruchu, ale taki np. owczarek kaukaski po prostu nie będzie się dobrze czuł na przykładowo 30m2 mieszkanku. Nam też może przeszkadzać, gdy mały szczeniaczek zmieni się w wielkiego brytana i będzie leżał i zajmował połowę mieszkania :) )
- Ile jesteś w stanie poświęcić czasu swojemu psu? Oraz jakiej aktywności on potrzebuje?
(Wiadome, przy małym dziecku, pies często odchodzi na drugi tor, bo opieka nad maleństwem jest bardzo absorbująca i czasochłonna, dlatego może nie warto wybierać psa pracującego lub wymagającego intensywnego wysiłku? A może w ogóle lepiej odłożyć decyzję o kupnie/adopcji psa, na czas gdy pociecha będzie starsza? )




Wybierając konkretną rasę, kierujmy się rozsądkiem. Tak bardzo popularne labradory czy retrivery, to psy, które cechuje duże opanowanie i cierpliwość (dlatego np. wiele z nich jest psami-przewodnikami, ratunkowymi, tropiącymi w policji, czy służbach celnych) ale przede wszystkim to rasa która pomagała w polowaniach. Labradory są świetnymi aporterami i pływakami i zostały stworzone do pracy z człowiekiem. Labek, którego podstawowe potrzeby nie zostaną zaspokojone będzie używał sobie na meblach, ścianach, pod nieobecność właściciela, w ten sposób zmniejszając swój niewykorzystany w żaden sposób nadmiar energii. 
Innym przykładem są maltańczyki/yorki. O ile te pierwsze są rasą uznawaną jako rasa "do towarzystwa" (ale wcale nie muszą nią być, co świetnie udowadnia Monika, trenująca ze swoją maltanką Fruzią obedience KLIK) to te drugie są terrierami i mają podobne potrzeby do JRT! :-) To ludzie zrobili z nich maskotki, a one w tej skórze wcale nie są szczęśliwe. Często są jazgotliwe, a dzieci (a nawet częściej dorośli!!!) noszą je na rękach jak zabawkę. O tym jak bardzo to złe i szkodliwe dla psiej natury poczytacie TU. A wszystkim właścicielom "kanapowych" yorków, dla których wytłumaczeniem własnego lenistwa są słowa "mój pies nawet siadać nie umie" lub "mój pies jest leniwy, woli spać w domu" zachęcam do przeczytania bloga <klik> Natalii, która z Syriuszem łamie stereotypy posiadania "psa-szczura" :) 
Popularny Beagle, niegdyś używane do polowań, dziś są (często otyłymi) kanapowcami. Może i dziś ludzie nie polują tak jak kiedyś, ale nie oznacza to, że wszystkie psy powinny być tylko naszymi pupilami domowymi. Jednym z beagli, które nie tylko się lenią jest Maniek <klik>



Jeśli jednak macie już upatrzoną rasę polecam znaleźć dobrą hodowlę, gdzie dowiemy się wielu cennych informacji o rodzicach szczeniaków, o ich cechach charakteru (niektóre są dziedziczne). Zobaczymy warunki szczeniaków, które również mają wpływ na jego późniejsze zachowanie.



Generalnie jestem zdania, że pies powinien w rodzinie pojawić się szybciej przed dzieckiem, tak by można było odpowiednio zsocjalizować. Jeśli jednak nie mieliśmy takiej możliwości, a mamy małe dziecko to według mnie lepiej jest odczekać, aż dziecko podrośnie na  tyle, by mogło UCZESTNICZYĆ i POMAGAĆ w wychowywaniu psa.


Jak dziecko może pomóc w wychowaniu? Jak sprawić by nawiązali dobre relacje?


- Może podawać posiłek, lecz nie przeszkadzać psu w spożywaniu go.
- Może się bawić, pod nadzorem dorosłego. 
- Może wraz z rodzicem uczyć komend lub sztuczek. 
- Może pomagać w wyprowadzaniu psa na spacerze, np. poprzez trzymanie smyczy wspólnie z rodzicem. 



Rodzic powinien znać również syngały uspokajające, które wysyła pies, aby w porę zareagować, oraz nauczyć sygnałów CS'ujących swoje dziecko. <do poczytania o nich TU oraz TU i jeszcze TUTAJ>
Jeśli dziecko będzie potrafiło odczytać takie sygnały wzajemne relacje pogłębią się, bo dziecko będzie potrafiło wyczuć "ostrzeżenie" ze strony psa i nie nadużywać jego cierpliwości.



Czego dziecko nie może robić?

- Absolutnie nie wolno pozwolić dziecku bić/kopać/gryźć psa! To samo tyczy się ciągnięcia za łapy, uszy, ogon. Nie należy pozwalać wkładać palcu do oczu/pyska.
- Nie należy pozwalać na interakcje zwierzęcia z dzieckiem, bez nadzoru osoby dorosłej!
- Nie należy wyręczać się dzieckiem w wyprowadzaniu psa na spacer. Np. dlatego, że gdy coś się stanie, nawet nie z winy dziecka, nie będzie ono wiedziało jak prawidłowo zareagować. Wpadnie w panikę, a przykre wydarzenie może poważnie odbić się na jego psychice lub zdrowiu fizycznym. Np. podbiegnie bezpański pies i zacznie gryźć naszego psa, lub dziecko!!  Równie dobrze może zerwać się smycz/ dziecko może ją wypuścić z ręki - pies może uciec. 
- Nie należy pozwalać dziecku na przeszkadzanie psu w trakcie jedzenia, lub snu. Dziecko musi wiedzieć, że pies może zareagować agresją na próbę zabrania mu jedzenia, lub też przeszkodzenie w odpoczynku. Przecież nikt nie lubi, gdy szarpie się go i wrzeszczy zachęcając do zabawy, gdy smacznie się śpi :-) 







Pamiętaj, że pies może być wspaniałym przyjacielem Twojego dziecka, pod warunkiem, że oboje będą od początku uczeni co wolno, a czego się wystrzegać we wzajemnych relacjach!





I w końcu pytanie, z moich statystyk : Czy jack russell nadaje się dla dzieci?


Moim zdaniem nie nadaje się do małych dzieci. Nie bez powodu jest nazywany psem z ADHD :-) 
Ta rasa jest bardzo pobudliwa, trudno się wycisza, bardzo łatwo się emocjonuje i działa na najwyższych obrotach. Gdy jest taki nakręcony może przypadkiem zrobić dziecku krzywdę. Z doświadczenia na dwuletnim chrześniaku, Terror nie raz ugryzł go w rączkę, gdy próbował zabrać mu piłkę. Nie były to mocne ugryzienia i nie spowodowane agresją, ale właśnie takim pobudzeniem za szybko poruszającym się dzieckiem. Nie zaboli, lecz może wystraszyć malucha. Dlatego tak ważny jest w tym wypadku nadzór, by w razie potrzeby szybko przerwać niebezpieczną zabawę. 
Dodatkowo Jack Russell Terriery potrzebują na prawdę sporej dawki ruchu, oraz wysiłku psychicznego, bo fizycznie ciężko je "zajechać". Terror np. po ponad 15km spacerze nie wykazywał żadnych oznak zmęczenia, po kilkukilometrowym bieganiu za rowerem, nadal miał siłę broić w domu, dlatego posiadanie małego dziecka i bardzo aktywnego psa, dla którego nie ma się dostatecznie dużo czasu, może skutkować zapędami niszczycielskimi w domu. 
Należy też pamiętać, że terriery (szczególnie gładko i złamanowłose) gubią potężne ilości sierści. Nawet codzienne sprzątanie nie spowoduje, że nigdzie nie znajdziemy wszędobylskich kłaczków, co przy małych dzieciach może być niebezpieczne - jak wiadomo dzieci lubią wszystko wkładać do buzi, a kupka sierści może spowodować zakrztuszenie.
Jako kompan dla starszych dzieci, będzie się nadawał, pod warunkiem, że cała rodzina należy raczej do aktywnych - wycieczki rowerowe, piesze. Z taką rodziną Jack będzie czuł się dobrze. Jeśli jesteście domatorami i najbardziej na świecie cenicie spokój rodzinnego ogniska - russell będzie się z Wami męczył. A Wy z nim, bo niezaspokojony Jack może  stać się bardzo uciążliwy. 











Każdy pewnie kojarzy Majlo z popularnego filmu "Maska". Wiadome - pies geniusz, wyciąga pana z aresztu i inne trele-morele. Tymczasem nie każdy planujący tę rasę (jak i każdą inną) zdaje sobie sprawę, że dziesiątki sztuczek które tak chętnie wykonują psiaki w filmach, to ciężka praca człowieka. Żaden pies nie rodzi się z umiejętnościami chodzenia na dwóch łapach, przynoszenia przedmiotów, czy wycierania podłogi ściereczką. To człowiek włożył wiele czasu w nauczenie psa tego wszystkiego. Więc jeśli bierzesz pod uwagę daną rasę, ze względu na umiejętności, jakie zobaczyłeś na youtubie/w filmie, to lepiej kup pieska pluszowego :-)






Pamiętajcie, żeby decyzja o kupnie psa była dobrze przemyślaną. Będzie Wam bowiem towarzyszył przez co najmniej 12 lat. To musi być decyzja rodziców, a nie nacisków i błagań dziecka, bo to dorośli są odpowiedzialni za zwierzęta. 














To by było na tyle. 

Jako, że Święta już tuż tuż, 
Życzę Wam,żeby minęły w radosnej, rodzinnej atmosferze. A może Wasze psy przemówią ludzkim głosem? :) Niech nadchodzący Nowy Rok pozwoli Wam zrealizować plany, dotrzymać obietnice, pokonać trudności losu i odnieść sukcesy w życiu Waszym i Waszych pupili! 


A już po Nowym Roku mam dla Was specjalną notkę, we współpracy z Michałem Szen, prowadzącym szkołę szkolenia psów Doberman <klik>
Notka będzie dotyczyła szkolenia JRT oraz PRT. 


Miłego wieczoru!








Read More

14 listopada 2015

Piłka Zogoflex Jive od zwierzakowo.pl - recenzja



Pewien czas temu skontaktowała się ze mną przedstawicielka sklepu Zwierzakowo.pl (facebook) (strona)  Dostaliśmy możliwość wyboru zabawki, którą chcielibyśmy przetestować, spośród kilku propozycji. Uważam to za absolutny plus ze strony sklepu, że rzecz nie została nam z góry narzucona, a wyboru mogłam dokonać osobiście, mając na uwadze preferencje mojego psa.
A jako, że jest on ogromnym miłośnikiem piłeczek, już po kilku dniach od dogadania szczegółów, trafiła do nas piłka Jive, firmy Zogoflex.







WYGLĄD I CENA:


Piłka występuje w trzech wariantach kolorystycznych : pomarańczowym, zielonym oraz niebieskim. Są one wysyłane losowo ( cieszę się, że nie trafiłam na kolor zielony, pewnie zniknąłby w trawie!)
Natomiast jest możliwość wyboru rozmiaru:

MINI - średnica 5,1cm - cena 31,21zł
MAŁA - średnica 6,6cm - cena 36,40zł
DUŻA - średnica 8,3cm - cena 52zł

Dla nas wybrałam rozmiar MAŁY.... i na początku trochę żałowałam. Bo w pierwszej chwili Terror mimo ogólnego zachwycenia, miał lekkie trudności ze złapaniem jej do pyska. W mig zrozumiał jednak, że to dużo prostsze i już po chwili ganiał z piłeczką po całym domu.


Jeśli chodzi o wygląd - podoba mi się jej kształt. Ma coś na wzór dwóch wklęsłych pasów, które idealnie układają się w ręce. Dzięki temu chwyt jest pewniejszy.



Kilka słów o piłce, od producenta:

Zabawka Zogoflex Jive wytrzymała piłka dla psa. W kształcie umożliwiającym pewny chwyt piłki podczas rzutu. Również do zabawy w wodzie. Nietoksyczna, nie zawiera lateksu i BPA. Wyprodukowana w USA. 



MOJA OPINIA:


Często zdarza się, że zabawki z gumy mają nieprzyjemny 
zapach. Pierwsze co robię po odpakowaniu to wącham i tutaj spotkało mnie miłe zaskoczenie, bo piłka nie śmierdziała.
Od razu więc przystąpiliśmy do testów. W domu zabawka raczej nie zdaje egzaminu, bo bardzo mocno odbija się od podłoża, no i mieszkanie to jednak niewielka przestrzeń. Pies nie ma się gdzie rozpędzić, dlatego opieram się tylko i wyłącznie na zabawie poza domem. 










A tam jak się sprawuje? 

Przede wszystkim fantastycznie się odbija. Niezależnie od tego, czy piłka jest rzucona, czy kulnięta po ziemi niesamowicie daleko leci. To świetna wiadomość dla osób, takich jak ja, które nie mają wielkiej siły w rękach, a ich rzuty przypominały im żałośnie czasy podstawówki i upokorzenia podczas rzucania piłeczką palantową :) 
Nareszcie mój pies mógł na prawdę piłkę aportować :)

Jeśli chodzi o jej wytrzymałość, to nie mam kompletnie nic do zarzucenia. Mimo bardzo intensywnego użytkowania (przez ostatnie dwa tygodnie, codziennie na długim spacerze) nie nosi żadnych śladów zębów. Wygląda jak nowa....prawie.
Bo niestety jest jeden minus. 










Bardzo łatwo przywiera do niej brud, a schodzi już nie tak łatwo. To znaczy powierzchniowe błoto zmywa się bez problemu pod bieżącą wodą, ale żeby piłeczka wyglądała tak jak na początku - tutaj trzeba ją potraktować szczoteczką lub gąbką. Mimo kilkukrotnych prób mycia szczotką i tak cały brud nie zszedł do końca :( Na szczęście nie brudzi to rąk, a jedynie nieestetycznie wygląda.





Unosi się na wodzie, jest więc tak, jak pisze producent. Bardzo mnie to cieszy, kolejna zabawka, którą będziemy mogli zabierać na letnie wypady nad jezioro :-) 











Podsumowując :

Jedynym minusem według mnie jest to, że piłka ciężko się czyści. Natomiast największymi plusami zabawki jest jej trwała, nie śmierdząca guma, oraz to że świetnie się odbija! 





Piłkę możecie kupić klikając TUTAJ :-) 






Jeszcze raz serdecznie dziękujemy sklepowi zwierzakowo.pl za możliwość przetestowania! Piłka na pewno długo posłuży do świetnych zabaw! 










Read More

10 listopada 2015

Jesień - plan pracy + zdjęcia!

Przed nami jesień. Prawdziwa, przepleciona kolorami od żółci, do wściekłej czerwieni. Babie lato. 
Ja dotychczas raczej nie przepadałam za tą porą roku, głównie dlatego, że następuje po lecie, obfituje w paskudne deszcze, błoto, pluchę i ziąb. Na szczęście zdarzają się też piękne, ciepłe, słoneczne dni, w które aż chce się wyjść na długi spacer i porobić piękne zdjęcia. Nawet ja spróbowałam! Piękne może nie są, bo aparat dopiero zastanawia się, czy zostać moim przyjacielem, ale bardzo się staram, żeby tak się właśnie stało. 
W związku z tym zapraszam do obejrzenia kilku fotek poniżej.


A póki co na te smutniejsze, jesienne dni przygotowałam sobie listę rzeczy, nad którymi musimy popracować :-)

-Przede wszystkim mniejszy poziom ekscytacji psami i obcymi ludźmi. Tutaj już był mały postęp. Przy pomocy parówek odwracam uwagę Terrora, idzie co raz lepiej, ale do spokojnego przechodzenia, bez wspomagaczy jeszcze daleko. 

- Trzymanie przedmiotów w pysku. Póki co Terror wypluwa ołówki po góra dwóch sekundach.

- Trzymanie przedmiotów na głowie. Tu jest nieco lepiej, na razie ćwiczymy ze złożoną kartką papieru, ale Terror kuma o co chodzi, nie zrzuca jej i zostaje w pozycji, tak by nie spadła. Pozostaje nam ćwiczenie z większymi lub mniej stabilnymi przedmiotami. 

- Cofanie. Wszystkie do tej pory stosowane sposoby, średnio się sprawdzają. Terror przechodzi krok lub dwa, później zatacza kółeczko. Próbuję nakierować go tak, by szedł w linii prostej, ale idzie mozolnie, dlatego jesienią będziemy nad tym ostro pracować! Miałam plany do zimy wyrobić się z wchodzeniem tyłem na przedmioty (bardzo chciałam też zacząć chodzenie na przednich łapach, ale raczej nie będę przeginać i podnosić poprzeczki tak szybko)

- Nauka nowych sztuczek- zawijanie w kocyk, wstydź się oraz podnoszenie tylnej łapki. 



Taki jest plan :-) Ile z tego uda się zrealizować zobaczymy. 




Przy okazji, czy są tu jacyś Bydgoszczanie, chętni na wspólny spacer i zabawę psiaków? 
Za kilka dni wybieramy się do Bydgoszczy (dokładniej 18, ale czas będę miała tylko w piątek 20.11) Jeśli ktoś znajdzie czas, to proszę o kontakt przez zakładkę, umówimy się :-) 

Do Bydgoszczy wybieramy się pociągiem, to będzie nasza pierwsza taka podróż. Skaczemy na głęboką wodę, Terror nie miał jeszcze do czynienia z autobusami, tramwajami (u nas w ogóle ich nie ma) i pociągami. Wszędzie poruszaliśmy się autem, teraz sytuacja zmusiła nas do jednorazowej zmiany środka transportu :-) Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku, a Terror zniesie podróż spokojnie. Jakieś rady dla laika? ;) 






PS. Za kilka dni pojawi się na blogu recenzja piłeczki Zogoflex Jive <klik>, którą dostaliśmy od sklepu Zwierzakowo.pl - W związku z tym, czy macie jakieś pytania o piłkę, odpowiedzi znalazłyby się w recenzji. Jeśli tak to zapraszam do pisania ich w komentarzach! :) 



Miłego oglądania! :) 





















Read More
Obsługiwane przez usługę Blogger.

© Życie z Jack Russellem, Psi blog o Jack Russell Terrorze :-), AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena